środa, 15 maja 2013

ROZDZIAŁ 23


                                                               *KOLEJNY DZIEŃ*
Dziś wylatujemy do Madrytu. Od kilku minut siedzimy w samolocie. Wszystkie dziewczyny, narzeczone oraz żony piłkarzy lecą do Hiszpanii. Od samego początku nie opuszcza nas dobry humorek ;) Kiedy lecieliśmy już ponad godzinę, a ja wtulona w śpiącego Marco się obudziłam, Lewemu i Kubie zachciało się zrobić przypał :D.
- Ej Kuba? – odezwał się Lewy.
- Hm? – Błaszczykowski zdjął słuchawki.
- Zrobimy przypał? ^^
- No przydałoby się coś zrobić, bo zaraz wszyscy umyrą z nudów! – zauważył.
  Tyle usłyszałam xD Później z zainteresowaniem patrzyłam co też wyprawiają :D Wzięli otóż butelkę wody i wylali na spodnie Felipe :D
- Uwaga, uwaga! Poczebna pielucha! Nasz kolega ma wiewiórczy pęcherz! – śmiał się Kuba xD
- Co wyście mi zrobili?!- Santana się obudził :D
- Ale to nie my! To naaatuuuraaa! :D
- Jasne, jasne! Ja już wiem, jak wygląda ta wasza natura! – Felipe nie zwracając uwagi na tych dwóch założył słuchawki i z powrotem ułożył się do snu.
- Teraz musimy wymyślić coś mocniejszego… - zauważył Kuba.
- No…
  Myśleli chwilkę xD
- Czekaj! – Lewy wpadł na jakiś pomysł.
- No?
- Przecież zabraliśmy ten nasz zestaw do robienia kawałów!
- I? – Kluba nic nie czaił.
- I tam była ta śmierdząca maź! – tłumaczył Robert.
- A no tak!
  Chłopaki wyjęli z torby jakieś coś w plastikowym opakowaniu.
- Cel – Seba xD – szepnął Kuba do Lewego.
   Wstali. Podążali do Kehla ze śmierdzącym płynem… Bleee :/ W pewnym momencie samolot gwałtownie się ruszył :D Cała ta maż wylała się na tą pogrzaną dwójkę :D
- O k***a! – krzyknął Lewy xD
- Ale to cuchnie!!! – narzekał Kuba :D
- To przez ciebie! – mówił Robert.
- No chyba cię Bozia opuściła!!!
- No chyba ciebie głupolu!!!
- Przez ciebie cuchnę!!! – powtarzał Kuba xD
- To ja przez ciebie cuchnę!
   I tak oto siedzieli na środku samolotu i się kłócili :D Oczywiście na żarty, bowiem byli to najlepsi przyjaciele <3 Do ich paczki należeli jeszcze: Łukasz, Marco, Mario i czasami Moritz oraz Mats J W pewnym momencie podeszła do nich stewardessa.
- Panowie! Na miejsca! To niebezpieczne!
- Cicho! Niebezpieczny to jest dla ludzi ten zapach, który przez tego tu obok mam na sobie! – wkurzył się Kuba xD
- No chyba ja przez ciebie! – szturchnął go Lewy :D
   W końcu cały lot przebyli w kibelku ^^ Zmywali to śmierdzące coś xD Nareszcie wylądowaliśmy *.* Nie mogłam się doczekać spotkania z Cristiano J Jesteśmy przyjaciółmi <3trzymywałam z nim kontakt. Jeszcze, kiedy mieszkałam w Polsce od czasu do czasu kontaktowaliśmy się. Kiedyś Łukasz mnie z nim zapoznał ;) Mimo, że każdy dookoła przezywa go egoistą i innymi takimi to wspaniały oraz pomocny człowiek, który zwyczajnie dba o swój wygląd! :D Poszliśmy do hotelu. Chwilę potem był trening. Chłopaki już poszli, a dziewczyny oczywiście musiały poplotkować razem ze mną :D Wreszcie z Agata, Anią, Tiną, Lisą, Lisą, Rihannon, Simone, Teresą, Jenną, Ehefrau ruszyłyśmy na stadion ;) Wszystkie są kochane <3 Po drodze robiłyśmy sobie sweet focie *.* xD Za jakiś czas doszłyśmy xD Chłopaki wykonywali ćwiczenia. Kiedy weszłam Cristiano uniósł wzrok do góry i spojrzał na mnie.
- Emilka? – spytał.
- Yes :D – uśmiechnęłam się.
- Niech no cię wyściskam! – nie zważając na trenerów podążył w moją stronę i przytuliliśmy się <3
- Ekhem… - Marco chrząknął ”naturalnie” -,-
- Co?- Ronaldo odwrócił się w jego stronę.
- Ale co? Nic. Po prostu kłaczek xD – tłumaczył się *.*
- Tak… - szepnęłam sobie pod nosem.
- Czy ciebie łączy coś z Marco? – Cristiano spytał mnie po cichu.
- Tak. Jesteśmy razem – uśmiechnęłam się.
- Super! Szczęścia! – Ronaldo mnie przytulił.
- Cristiano! Dołącz proszę! – powiedział Murinio.
- Już, już… - powiedział – paa J
- Pa – uśmiechnęłam się i poszłam na trybuny do dziewczyn.
   Oglądałyśmy trening. W pewnym momencie Cathy coś zauważyła.
- Ej? Czemu Marco tak fauluje Crisa? – spytała.
- No właśnie… - odezwała się Agata.
- Nie wiem – skłamałam.
   Chyba wiedziałam o co chodzi… Marco jest zazdrosny -,- Jeszcze, żeby miał o co! Byłam wkurzona! Ja kocham tylko jego! Za około godzinę chłopaki mieli przerwę. Marco od razu przybiegł do mnie.
- Hej misiu – pocałowaliśmy się.
- Hej *.*
- No sieem – podszedł do nas Cris.
- Hejka – uśmiechnęłam się.
- Cristiano! Zanieś to do mnie i połóż na ławie. Po meczu uczcimy z Jürgenem naszą przyjaźń – wyjaśnił Mourinho i podał Crisowi butelkę wina.
- Spoko – oko!
- Ale uważaj! To najdroższe i niepowtarzalne wino!!!
- A mogę iść z przyjaciółką? – podniósł moją rękę do góry.
- Pewnie.
   To był spontan! Nic nie mówiąc spojrzałam na wściekłą twarz Marco. Bałam się, że to zachowanie moje i Crisa może doprowadzić do rozstania! Tak bardzo kocham Marco! Nie wyobrażam sobie siebie z kimś innym!
- Nanananana! Nie widzi nas Santana! – śpiewał Cris :D
- Hahahaha! xD
- A teraz choreografia! – zaczął tańczyć śpiewając – Żel, żel, żel! Do łazienki idzie Kehl!
  No tak… xD Przy słowie „KEHL” wyśliznęła mu się butelka! Rypła na podłogę i się stłukła xD
- Osz w morde! – panikował.
- Hahahah! – nie mogłam się powstrzymać od śmiechu :D – telefon co dzwoni.
   Cristiano wyjął telefon z kieszeni.
- PRZESTAŃ BURCZEĆ!!! xD
- Nie odbierzesz? – śmiałam się xD
- Nie mam czasu!!! Musze coś skombinować, bo mnie Mourinho powiesi!
- Okey. Pomyślmy razem – zarzuciłam.
- Myśl, myśl, myśl. No czego nie myślisz buraku! – Cris uderzył się w głowę xD
- Spokojnie… Mam plan – uspokajałam go.
- Szybko!
- Czy Mourinho ma może butelki po winach?
- No trochę tego jest.
- I super! Myślę, że nie przyglądał się zbytnio tej butelce. Wlejemy do tamtej butelki jakiś sok xD
- Dobre! – przyznał xD- ty to masz banię!
- Dzięki ;)
   Zrobiliśmy z buta wjeżdżam do Sali trenera xD Wyjęliśmy z szafki butelkę. Potem do szatni ;)
- Trzeba komuś kopsnąć soczek! – powiedział Ronaldo J
- Benzema ma jagodowy! – zauważyłam.
- Okej! – wyjął z torby Karima sok.
- Do kibla po wodę! – poszliśmy do łazienki :D
   I tak o to powstało nasze winko :D
- Nazwiemy je „CRISEMA” – powiedział.
- Czemu?
- No, bo Cris to ja, a Ema to ty – wytłumaczył.
- To mi bardziej ciebie i Benzemę przypomina no, ale okej – uśmiechnęłam się ;)
   Odstawiliśmy wino :D Wróciliśmy na stadion. Cris na trening, a ja znów do dziewczyn ;)
   O 20:08 trening się skończył.
- Moja dziewczyna! – Marco mnie podniósł i zaczął całować.
- Mój blondynek! <3 – odwzajemniałam gest.
- Co robiłaś z Ronaldo? – spytał.
- Nic.
- Jak to „nic”?
- Czy ty mi nie ufasz?! – wkurzyłam się… Niezły sposób sobie znalazł! Najpierw całuje, a później wypytuje!
- No właśnie nie wiem, czy mam ci ufać!
- Nie spodziewałam się tego po tobie! – zła wybiegłam z ich szatni.
  Nawet za mną nie biegł! Czy to już koniec? Oby nie…
---------------------------------------------------------------------
Się porobiło! ;) Czy to koniec? Przepraszam, że wczoraj nie dodałam, ale była taka świetna pogoda i niemalże cały dzień grałam w piłkę *.*  Pozdrawiam <333

    PODOBA SIĘ? - COMMENT, PLEASE ;)

poniedziałek, 13 maja 2013

ROZDZIAŁ 22


Po przygotowaniu Łukasza do ołtarza sama zrobiłam z siebie bóstwo J Ubrałam to:                                          
Wszyscy razem pojechaliśmy do kościoła. Ewa i Łukasz złożyli  przysięgę *.* Cały czas zastanawiałam się, jak ja i Marco byśmy wyglądali w ich roli
♥ Ciekawe czy moje marzenia się kiedyś spełnią… Następnie pojechaliśmy do lokalu na wesele. Było świetnie! Wszyscy tańczyliśmy. Nagle Kubie odbiło i wlazł na stół śpiewając i tańcząc:
- Bierz co chcesz! Wódkę weź! I wino też! :D
- To nie tak! – Lewy strącił go ze stołu xD – Bierz co chcesz! Piłkę weź! Możesz ją zjeść! :D
- Nie umiecie! – dołączył Kehl – Bierz co chcesz! Mnie też weź! Omiń tą rzeź! :D
- A kto by cię chciał! – śmiał się Kuba xD
- „A kto by cię chciał!” – Seba przedrzeźniał Kubę xD
   Potem lekko mówiąc działo się, co chciało xD O 8:09 wszyscy wróciliśmy do domów. Nie na długo, ponieważ o 14:00 zaczynały się poprawiny :/ Zdążyłam się chwilę zdrzemnąć, odświeżyć oraz przebrać. Do lokalu pojechałam ze świeżym małżeństwem Piszczków *.* Dziś było spokojniej xD Ja się ograniczałam, co do alkoholu -,- Marco niby też, ale to on rypnął ze sceny xD

                                                  *KOLEJNY DZIEŃ*

Nie wiem jak, ale obudziłam się w sypialni Marco :o Niestety jego już przy mnie nie było ;( Ubrałam się i zeszłam na dół. Przy ostatnim schodku zza rogu wyskoczył Reusik *.* Złapał mnie, podniósł i całując szepnął mi do ucha:
- Tylko ciebie kocham ♥
- Ja ciebie też kocham wariacie <3
    W ten oto sposób wróciliśmy do sypialni :D *.*

                                            *DWA MIESIĄCE PÓŹNIEJ*  

- Nananananana! Mam bananananana! – Śpiewał Lewy do banana, którego zabrał Shmelzerowi :D
- Nananananana! On ma bananananana! – Kuba i Łukasz tańczyli krakowiaka śpiewając xD
- Oddawaj tego banana! – Marcel wybiegł z butem w ręku z tunelu na boisko xD
- Nananananana! Przyszedł Marcel po banananana! – śmiał się Mo :D
- Osz nanananana! Dostałem w głowę przez banananana! – Lewy śmiejąc się leżał na murawie, bowiem dostał butem w głowę xD
- Hahahahaha! – pozostali piłkarze i ja u boku Marco wybuchnęliśmy śmiechem xD
   Tak… To się wyprawia, gdy Klopp ustala z menażerami wylot do Madrytu na mecz! :D No właśnie! Już jutro wylatujemy do Madrytu! :D Do naszego kolegi – Krystyny! xD Uwielbiamy go *.* xD
- Banany! – Jürgen wszedł na boisko – Co mieliście robić?!
- Banananować? – odezwał się Kuba.
- Nie! W sumie… Czemu nie! – zaśmiał się xD Uwielbiam tego człowieka ♥ - No dobra. Teraz to się ostro bierzemy! Dwadzieścia okrążeń! Lewy?
- Banan! Znaczy – tak? – przejęzyczył się xD
- Ty bananie jeden! Dziś prowadzisz! :D
- Ale on siedzi z tyłu trenerze! – zaśmiał się Kuba xD
- Kuba! Na murawę pięćdziesiąt pompek! – krzyknął Klopp.
   Błaszczykowski z niedowierzaniem patrzył na poważną twarz Kloppa. Ten bowiem nigdy nie był taki „groźny”.
- Hahaha! – zaśmiał się po chwili – Ale masz poważną minę! Nabrałem cię!
- Ale mnie trener wystraszył! – Kuba odetchnął xD
- No już! Dołączaj! – Jürgen się cały czas śmiał xD
- Pa kochanie *.* - Marco mnie pocałował i pognał za Lewandowskim <3
   Już miałam iść na trybuny, ale Klopp mnie zatrzymał:
- To jak młoda? Jedziesz z nami? – spytał z uśmiechem ;)
- Pewnie!
- No i taki zapał do wyjazdów rozumiem! – zaśmialiśmy się.
  Cenię bardzo tego człowieka. Po9 rozmowie z Kloppem pognałam na trybuny. Patrzyłam, jak to mój chłopak wygłupia się z resztą ;) Bezbłędny widok <3
   Po treningu chłopaki mieli m=MEGA głupawkę xD Nie byli pod wpływem alkoholu, czy czegoś innego, a jednak było jeszcze gorzej niż po imprezkach! :D
- No siem Helenka! - podszedł do mnie Mo i mnie obiął.
- Wara od mojego Zdzisia! - popchnął go Marco *.* :D
- Bo pobijecie się o Henia! - wtrącił Kuba.
- O! A może byśmy Henia odwiedzili? - powiedział Lewy.
- Właśnie! Landrynki się nam skończyły! - powiedział zadowolony Santana :D
- To nie landrynki cepie! - wtrącił Ilkay.
- No to co? - pyta Nuri.
- Miętusy! - odpoiedział dumnie Sebastian.
- Miętosić? - Roman źle usłyszał - ale kogo? xD
- Hahahaha! - wszyscy się zaśmialiśmy :D
- Misia Gogo! - odpowiedział Kuba śmiejąc się.
- Bez podtekstów! - śmiał się Langerak.
- Ale co to podtekst? - spytał Neven.
- Nie wiesz, co to podtekst? - zdziwił się KUba.
- Nie. - odpowiedział.
- Nie wiesz, co to podtekst? - powtórzył.
- Nie.
- Nie wiesz, co to podtekst?
- Nie!!!
- A to dobrze, bo ja też nie xD
   Po jakimś czasie chłopaki się przebierali. Kiedy Kuba wyszedł spod prysznica śpiewając wszyscy parsknęliśmy śmiechem xD Co śpiewał? To:
- Szła Maryna przez wieś! Na organkach grała! Psy na nią szczekały! Bo majtek nie miała! xD
- Hahahahahaha! :D
   Później porozchodziliśmy się wszyscy do swoich domów xD No właśnie! Mieszkam z Marco *.* Błagał mnie ze sto razy, więc w końcu mu uległam <3 Jakie było zdanie Piszczka na ten temat? Chyba każdy się domyśla. ;)
---------------------------------------------------------------------
Jutro do Madrytu! ;D Dziś krótki, ale myślę, że wesoły :D

   CZYTASZ - ZOSTAW KOMENTARZ! <3

piątek, 10 maja 2013

ROZDZIAŁ 21


- Ciekawe, kiedy się skapną! – śmiał się Marco.
- Nie ucieknę od kazania Piszczka… - stwierdziłam.
- Nie chcę cię martwić, ale to może nastąpić szybciej, niż ci się wydaje… - powiedział Marco.
   Odwróciłam się do tyłu. W oddali było widać Łukasza, Roberta i Kubę. Kiedy się zbliżyli, Marco powiedział:
- Kuba, Robert  -chodźmy się gdzieś przejść…
- Ale ja nie chcę! – wydurniał się Lewy xD
- Chodź dziadu jeden! – ciągnął go Kuba :D
Puszczaj mnie! Pozbawiasz mnie prawa nietykalności osobistej! – negocjował :D
- To nie wojna baranie! xD
- Z historii to żadne z was orły… - podsumował Marco <3 :D
   W końcu poszli. W pierwszej chwili panowała między nami cisza. Nagle obydwoje zaczęliśmy.
- Ja nie… - Łukasz.
- Prze… - ja – Mów pierwszy.
- Ja nie chciałem do tego doprowadzić… Jesteś moją jedyną, kochaną siostrzyczką! Ja najzwyczajniej na świecie się o ciebie martwię!
- Czasem przesadzasz… - stwierdziłam.
- Wiem. Dlatego, kiedy wrócimy do Dortmundu dam ci więcej luzu. Nie będę taki sztywny. Obiecuję.- powiedział.
   Patrząc na jego skruszoną twarz uśmiechnęłam się i przytuliłam go.
- Kocham cię – wyszeptałam.
- Ja ciebie też *.*
- Przepraszam…
- To moja wina… - stwierdził Łukasz.
- Nie zaprzeczę xD
- Ej! – „oburzył się” :D
- Sam tak stwierdziłeś! :D
- Lewy! Weź tą czuprynę, bo nic nie widzę! – krzak obok przybrał głos Kuby xD
No i dobrze! Masz za karę! Ten pająk był słodzaśny! A ty go bezczelnie zadeptałeś! Klemens nie zasługiwał na taką śmierć! W Dortmundzie organizujesz mu pogrzeb! – użalał się Robert xD
- Weźcie zamknijcie te jadaczki! – uspokajał ich Reus :D
- Nie wtrącaj się! – skarcił go Kuba xD
- A z jakiej paki ma się nie wtrącać?! – zauważył Lewy.
- Bo to nasza prywatna sprawa! – powiedział Kuba.
- Prywatny to może być parking!
- Aleś zabłysnął! – Kuba zniszczył pięć minut Lewego :D
- Błyszczy to kaktus! Co nie Woody? – Robert zwrócił się do Marco.
- Nie e… - zaprzeczył – kaktusy nie błyszczą Lewusku…
- Nie wtrącaj się! – zmienił swoje zdanie Lewy xD
- To kiedy im przerwiemy? – spytałam Łukasza śmiejąc się.
- Teraz xD
   Piszczek zbliżył się ostrożnym krokiem do chłopaków. Chciał wystraszyć ich od tyłu :D Kiedy oni się tak kłócili Piszczek, jak ninja złapał Kubę za kark mówiąc:
- Zaaaaabiłeś mnieeee! Klemen się zeeeemścii! :D
- Aaaaaaa! Zabierzcie go! Zabierzcie! – krzyczał, piszczał, jak baba i tańczył taniec strachu xD
- Hahahahaha! – parsknęliśmy śmiechem :D
- Ej! To nie śmieszne! – skapnął się xD
- Pająka się boi! – wymamrotał Lewy przez śmiech.
- Ja się nie boję pająków! Po prostu nie chciałem, żeby mi pobrudził koszulkę!
- Tak, tak Kubusiu :D – powiedziałam.
  Następnie poszliśmy coś zjeść. Potem ustaliliśmy, że jutro wracamy do Dortmundu. Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej <3 Kiedy w nocy byliśmy zmęczeni i planowaliśmy już wrócić do domu, chłopaki sobie coś przypomnieli :D
- Ej! My nie mamy, gdzie się zatrzymać na noc! – skapnął się Kuba.
- Osz w mordę! – zareagował Lewy.
- Nasz apartament jest tylko dla dwojga – pocałował mnie Marco *.*
- Zasady są po to, żeby je łamać! – stwierdził Łukasz.
- Ale zaraz… Co wy planujecie? – spytał Marco.
- Macie szafę w tym pokoju? – spytał Lewy.
- No mamy…
- No! Ja w szafie, Kuba pod Łóżkiem, a Piszczu gdzieś się wciśnie!
- Ja chcę w szafie! – mówi Kuba xD
- Spaaadaj! :D – drażnił się z nim Lewandowski xD
- Nie zgadzamy się! – stwierdził Reus.
- No właśnie! – potwierdziłam.
- Spokojnie… Reusiątka zrobicie kiedy indziej! – zaśmiał się Kuba.
- Ty to głupi jesteś! – stwierdziłam.
- Ogarnąłbyś się! – powiedział Marco :D
- Ojejku ^^ - wydurniali się -,- xD
   Niestety wyboru nie było… Po powrocie do hotelu z tymi cepami, trzeba było zwolnić miejsce -,- Kiedy wszyscy ułożyli się do snu – ja i Marco w łóżku, Robert w szafie z Kubą, a Łukasz pod łóżkiem chłopaki dostawiali głupawki :D żeby tylko… Zaczęli się kłócić -,-
- Weź tą rękę! – Kuba :D
- To ty zabierz tą nogę! – Lewy xD
- Nie! – Kuba.
- Bo?! – Lewy.
- Bo mi tak wygodniej pacanie!
- Nie wyzywaj mnie matole!
- Ja matoł?!
- Cicho tam! – Marco rzucił w szafę pilotem xD
- Oguchnąłem! – gadał Lewy.
- Nie „oguchnąłem” tylko oguchłem pacanie! xD
- A co? Ty też?!
- Nooo!
- Albo się zamkniecie, albo razem z tą szafą wylądujecie za balkonem! – wkurzyłam się.
- Dobra już dobra! – oburzył się Lewy xD
  No i wreszcie nastąpiła cisza
J
  Rano wszyscy z trudem wstaliśmy i pojechaliśmy na lotnisko. W Dortmundzie byliśmy o !5:09. Jechaliśmy do domu Łukasza.
- Osz w mordę! – krzyknął Łukasz – Ewka dzwoniła 100000 razy!
- Zawaliłeś kolego! – śmiał się Kuba.
- Siedź cicho! – skarcił go xD
  Szybko dojechaliśmy do jego domu. Wysiedliśmy zdziwieni. W ogrodzie Łukasza panował zamęt. Nagle z domu wyszła Ewa ubrana w białą suknię :o
- No gdzie byłeś?! Zapomniałeś?! Dziś nasz ślub!!! – okrzyczała go.
- O Jezu! To już dziś?! – zdziwił się.
- Nie! Wczoraj! – zakpiła Ewka xD
- Ile mam czasu?!
- Niecałe pół godziny!!! Nie widzisz?! – wskazała na ludzi z ogrodu – część gości czeka na łaskawego pana młodego!
- Lecę! Kocham cię! – pocałował ją i pognał się przygotować.
   Poszłam za nim, bo miał rzekomy dylemat wybrania garnituru… Taaaa – jasne.
- O co chodzi? – spytałam wchodząc.
- Emilka ja mam cholerną tremę!
- Spokojnie – uśmiechnęłam się – To normalka ;)
- Serio?
- Serio, serio <3
  Poprawiłam mu kołnierzyk koszuli.
- Dziś jest ten dzień – uśmiechnęłam się <3
------------------------------------------------------
Dziś nie za długi ;) Ach ten Łukasz... <3 Taka wiadomość dla was - jutro chyba nie dodam rozdziału, bo zmykam na imprezkę :D Ale nie wiem nic na pewno <3 Jutro meczyk *.* 
                      
                  KOMENTUJCIE <3

czwartek, 9 maja 2013

ROZDZIAŁ 20

- Jestem gotowa do wyjazdu… - powiedziałam zadyszana, kiedy Marco otworzył.

- Jak to? – zdziwił się, ale jednak mnie pocałował – A zdanie Łukasza?
- No jakby to powiedzieć… Uciekłam z domu… - spojrzałam w dół.
- O ja cię! – zaśmiał się – Co się stało z tą grzeczną dziewczynką, która kilka miesięcy temu przyjechała do Dortmundu?!
- To ty tak na mnie działasz *.* - zaczęliśmy się całować.
- A Piszczu się nie połapie? – spytał po chwili.
- Pewnie tak… Dlatego trzeba jakoś szybko to zorganizować… - uznałam.
- Sprawdzę w Internecie, kiedy jest najwcześniejszy lot – oznajmił i weszliśmy do jego pokoju, aby skorzystać z laptopa.
   Po kilkuminutowym szukaniu Marco znalazł lot, który nam odpowiadał.
- Jest! Jutro o 2:00…
- No nie wiem…
- No, ale myślę, że Łukasz skapnie się, że jesteś u mnie. Przecież nie spodziewałby się po tobie tego, że uciekłaś z domu! – znów się zaśmiał.
- Proszę cię… Nie wypominaj mi tego – schowałam twarz w dłonie.
- Co jest kochanie? – spytał obejmując mnie *.*
- Nie… Nic. Po prostu mam wyrzuty sumienia… - przytuliłam się do niego.
- Nie przejmuj się <3 Przecież nic się nie stanie, a on zrozumie, że źle postępuje – pocieszał mnie *.*
- Masz rację – uśmiechnęłam się do mojego jedynego *.*
- No! – pocałował mnie.
  Popatrzyliśmy na siebie. Ja z uśmiechem wgłębiłam się w jego piękne oczęta *.*
- Ślicznie ci z uśmiechem kochanie <3 – zaczęliśmy się namiętnie całować.
      
                                                  *KOLEJNY DZIEŃ*

- Wstawaj kochanie <3 – pocałował mnie.
- Która godzina? – otworzyłam oczy.
- Po pierwszej – znów mnie pocałował.
- No to wstaję… - podniosłam swoje zwłoki z łóżka i ruszyłam do toalety.
    Ubrałam to:
                            
       Po zrobieniu makijażu wyszłam z toalety. Marco przebrał się już dawno ;) Zeszłam na dół. Marco zrobił mi śniadanie <3
- Wiem, że to żaden specjał, ale zawsze coś jest ;) – pocałował mnie.
- Dziękuję – uśmiechnęłam się po czym odwzajemniłam gest.
    Po zjedzeniu śniadania wyjechaliśmy na lotnisko. Kupiliśmy bilety i po jakimś czasie wsiedliśmy do samolotu. Wylecieliśmy. Wtulona w mojego chłopaka zastanawiałam się, jak to możliwe, że taka zwykła dziewczyna, jak ja jest w związku z tak cenionym piłkarzem. Po jakimś czasie Marco zauważył, że dużo myślę. Spojrzał na mnie i spytał:
- Nad czym tak rozmyślasz kochanie <3? – pocałował mnie w czoło.
- Nad niczym – uśmiechnęłam się sztucznie.
- Przecież widzę – oświadczył.
- Tak konkretnie to o wszystkim i o niczym…
- Dużo się nie dowiedziałem
J
- Po prostu nie mogę uwierzyć, że taka zwykła dziewczyna, jak ja nie może być z takim sławnym chłopakiem, jak ty… – wytłumaczyłam.
- Dla mnie nie jesteś zwykłą dziewczyną…
- A kim? – spytałam.
- Otwierając oczy co dnia mam chęć do życia tylko dla Ciebie <3 Jesteś tą jedyną *.*
- Słodkooo <3 – pocałowałam go *.*
  Całowaliśmy się namiętnie. Kilka godzin później dolecieliśmy. Taksówką dojechaliśmy do hotelu. Rozpakowaliśmy się. Zmęczeni lotem zasnęliśmy.
   Obudziłam się o 14:09. Marco już nie spał. Patrzył na mnie <3
- Będziemy tak leżeć, czy gdzieś idziemy kochanie? – spytał <3
- Idziemy – uśmiechnęłam się.
  Tak więc przebraliśmy się i byliśmy gotowi do wyjścia. Ja ubrałam to: 
                                   
Marco także wyglądał powalająco – zresztą, jak zawsze <333 Wyszliśmy z hotelu do centrum miasta. Szliśmy trzymając się za ręce <3
- Pięknie tu – stwierdził Marco.
- Zgadzam się – potwierdziłam.
  Zatrzymaliśmy się przy fontannie. Marco popatrzył na mnie z tajemniczym uśmieszkiem.
- O co chodzi? – spytałam.
- Mam ochotę ci podokuczać! – uśmiechnął się.
- Jak ja ci zaraz podokuczam to…. – nie dokończyłam.
- Też cię kocham! <3 – Marco śmiejąc się, jak szalony wziął mnie na ręce i wrzucił do fontanny.
  Wynurzyłam się po chwili cała mokra! Patrzyłam sobie, jak Marco tarza się ze śmiechu :D To słońce mu chyba zaszkodziło!
- Czy ty używasz czasem tego mózgu?! – wyszłam śmiejąc się xD
- Co to być musk?! – śmiał się.
- Najwyraźniej go nie masz! Obiecuję ci, że się zrewanżuję! :D
- Taaaa! Na pewno! – śmiał się xD
- A założymy się? – spytałam.
- Nie – wolę nie. W sumie to nie wiem do czego jesteś zdolna! Z domu uciekłaś! :D
- No weź! – śmialiśmy się.
- Moja niegrzeczna dziewczynka *.* - zaczęliśmy się namiętnie całować na tle pięknej fontanny <3
- Jak Piszczu mnie znajdzie to będę przydupiona… - stwierdziłam ;)
- Ej Słoneczko *.* - spojrzał mi w oczy – Nie myśl o tym… masz się dobrze bawić <3
- Nie mogę…
- Zrób to dla mnie <33
  Pomyślałam chwilę, a on patrzył na mnie tym zniewalającym błękitem *.*
- No dobrze… *.*
- Kocham cię - znów zaczęliśmy się całować <333
  Po półgodzinnym całowaniu się ruszyliśmy zacne zadźce :D
- To gdzie teraz? – spytałam.
- No wiesz… Włochy słyną z wyśmienitych pizz, więc może byśmy udali się do jakiejś pizzeri?
- Dobrze mój ty łasuchu *.* - zaśmiałam się *.*- tylko tym razem nie wymyśl mi ruszających się pieczarek :D
- Ha- ha – ha! Ten kurczak na serio się ruszał! – śmialiśmy się.
- Tak, tak xD
  Tak więc udaliśmy się do pizzeri :D Nie mogło też zabraknąć włoskiego wina :D O 18:30 ponownie błądziliśmy ulicami <3 Wstąpiliśmy do jakiegoś sklepu. Kupiliśmy butelkę gazowanego picia na moje życzenie… Tak – to ma coś wspólnego z moim niecnym planem rewanżowym xD Idąc ulicą zwróciłam się do Marco :D
- Kochanie? Mógłbyś to otworzyć?
- Pewnie *.*
  Biedny nie wiedział, ze przedtem ta butelka została przeze mnie wstrząśnięta ze sto razy! xD Otworzył :D Cała zawartość wylądowała na jego ślicznej, białej koszulce xD
- Osz w morde! – krzyczał :D
- Oh yeah! – śmiałam się.
- Zaplanowałaś to?! :D
- Brawo kochanie! xD
- Hahahahahaha! – ni stąd, ni zowąd wybuchnęliśmy śmiechem… :D
  Około 20:00 wróciliśmy do hotelu. Już u samego progu nasza garderoba padała na podłogę *.*

                                            
*TRZY DNI PÓŹNIEJ*

- Emilka! Uciekaj! Łukasz puka do drzwi! –głos Marco mnie obudził.
- co?! Jak to?! – zerwałam się.
- Hahahahaha! – Marco tarzał się po podłodze ze śmiechu.
- Żartowałeś?!
- Niuee! :D
- Ty mendo jedna!
- Też cię kocham *.* - zaczęliśmy się całować.
- Rusz zadziec! Ja chcę na plaże! – pobiegłam do łazienki :D
- Ej! Ja chciałem pierwszy! – jęczał xD
- Masz pecha kotenieńku! :D  
   Ubrałam to:
                
Pod ubraniem miałam założony strój kąpielowy <3 Może to być dziwnbe, ale w kwestii Łukasza to nawet nie dzwonił o.O No i dobrze! Przez ten pobyt we Włoszech z Marco mam wiele wspomnień <3 Czas mija wolniutko i wspaniale *.* O takim wypoczynku marzłam <333 Poszliśmy z Reusikiem na plażę xD Leżeliśmy, a raczej leżałam sobie na kocyku wśród innych ludzi. Mój chłopka w poszukiwaniu przygód poszedł się pluskać w morzu xD Kocham tego wariata! <333 Opalałam się w najlepsze.
- Aaaaaaa! – zimna woda chlupnęła na mnie.
- Hahahaha! – śmiał się mój psychol <333
  Otworzyłam oczy i zobaczyłam Marco z zielonym wiaderkiem. Pustym wiaderkiem… Cała, zimna zawartość wiaderka została wylana na mnie!
- teraz to jestem przekonana, że to słońce ci szkodzi! Skąd masz wiaderko? :D
- Od tamtego chłopca – wskazał.
  Popatrzyłam na małe dziecko, które z płaczem mówiło do swojej mamy:
- Mamusiu! Ten pan zablał mi wiadelko! ;( :D
- Ty cepie! Marsz oddaj mu to wiaderko! xD
- Muszę? – popatrzył na mnie ślicznymi oczętami *.*
- M-a-r-s-z!
  Poszedł xD  Chwilę później przyszedł kulejąc…
- Co się stało? – przejęłam się.
- Dzieciak ma wredną i zatroskaną mamusię… - wymamrotał xD
- Czym oberwałeś? :D
- Torebką!
  Po tych słowach parsknęliśmy śmiechem xD Marco położył się obok mnie <3 Opalaliśmy się w ciszy <33 W pewnym momencie słońce przyćmił cień.
- No, co jest?! – spytał Marco zdejmując okulary – E…Emila?!
- Tak? – zdjęłam okulary.
- Ktoś do ciebie!
   Oh My Good!!! Kogo zobaczyłam?! Świętą trójcę! Kuba, Łukasz i Robert stali wpatrzeni w nas obojga.
- Chciałabyś mi może coś powiedzieć?! – spytał mnie Łukasz.
- Yyyyy… Witaj we Włoszech braciszku! – nie wiedziałam, co powiedzieć! -,-
- Czemu wymknęłaś się z domu?! – Łukasz zadręczał mnie pytaniami -,-
- Czy ja wiem?! Może dlatego, że traktujesz mnie, jak małe dziecko?!
- Ja?! Ja traktuję cię, jak małe dziecko?! Kuba! Czy ja traktuję ją, jak małe dziecko?! – zwrócił się do Błaszczykowskiego.
- Ja nie wiem o co chodzi… Przecież mówiłeś, że zabierasz mnie i Lewego na wakacje! – powiedział Kuba xD
- Co?! – zdziwił się.
- No! Sam tak mówiłeś! Co nie Lewy?! – Kuba zwrócił się do Roberta, którego już tam nie było – Lewy?
- Juuuuhuuuuu! – Lewandowski unosił się na falach Morza Śródziemnego :D
- Co za cep! Nieważne! Obiecałeś wakacje! – kontynuował Kuba.
- Bo w innym razie byście ze mną nie pojechali! – kłócili się xD
- Kłamca!
- Znalazł się prawdomówny!
- A żebyś wiedział! – bronił się Błaszczyk xD
  Kiedy oni się tak kłócili, a Lewy szalał na morzu wymknęliśmy się z Marco :D <333

-----------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że wczoraj nie dodałam :) 
                                   
                   KOMENTUJCIE <3

wtorek, 7 maja 2013

ROZDZIAŁ 19

                                                         *KOLEJNY DZIEŃ*


Dosypiałam jeszcze wtulona w mojego chłopaka *.* Miałam zamknięte oczy, więc sprawiałam  wrażenie śpiącej. W pewnym momencie telefon Marco zapikował. Pocałował mnie w czoło myśląc, że śpię i sięgnął po telefon. Dyskretnie otworzyłam oczy. Kiedy czytał zauważyłam w jego oczach radość J  Gdy zobaczyłam, że odkłada iPhona szybko zamknęłam oczy ;) Ponownie położył się obok mnie <3
- Co powiesz na małe oderwanie się od rzeczywistości? – szepnął mi do ucha *.*
- Powiem, że to wspaniały pomysł – pocałowałam go <3
- To dobrze, bo jedziemy do Włoch – powiedział spokojnie odwzajemniając gest *.*
- czy tobie się coś w główkę stało? Jak to do Włoch? – zdziwiłam się ;)
- Kuba napisał sms’a, że Klopp dał nam dodatkowy tydzień wolnego, bo jego pilny wyjazd się przedłużył. A, że nie chce mi się już dłużej w Dortmundzie siedzieć zabieramy się stąd skarbie! *.* - pocałował mnie.
- Szalony jesteś – spojrzałam na niego – za to cię kocham <3
- Ja ciebie też kocham *.* - pocałowaliśmy się <3
- Tylko, że jest jeden problem… - zaczęłam.
- Łukasz? – zgadnął.
- Przecież on mnie nie puści!
- Jesteś dorosła! A po za tym jedziesz tam ze4 mną, a nie z jakimś menelem!
- No wiem… Ale…
- Żadne „ale”! Ja to załatwię *.* - pocałował mnie.
- Dziękuję – powiedziałam ;*
  Poleżeliśmy chwilę i wstaliśmy. Ubrałam to:
                                            
Marco też się przebrał *.* Wyglądał powalająco <3  Wyszliśmy. Pojechaliśmy do domu Piszcza.
- Hejka – powiedziałam, kiedy otworzył.
- No sieem – wyszczerzył się xD – co was do mnie sprowadza?
- Włochy – uśmiechnął się Marco.
- To nie Włochy! To Dortmund! :D
- Łoooo! Aleś zabłysnął! – śmiałam się :D
- No wiem xD A tak szczerze?
- Ja i Emila jutro wyjeżdżamy do Włoch – oświadczył Marco *.*
- Hahahaha! Ale się ubawiłem! – zaśmiał się Łukasz.
- Nie masz powodu do śmiechu… Chciałam cię tylko poinformować, że jadę z Marco – powiedziałam.
- Nie jedziesz – spojrzał na mnie.
- Bo?
- Bo jesteś za młoda!
- Idioto! Jestem dorosła!
- i co z tego?!
- To, ze mogę sobie robić, co chcę!
- Może i jesteś dorosła, ale kocham cię i martwiłbym się o ciebie!
- Łukasz – wtrącił Marco – przecież nie puszczasz tam swojej siostry samej! Jestem ja!
- To co innego! Nie martwiłbym się tak bardzo, gdybym ja był z tobą!
- Jesteś okropny! – krzyknęłam.
- Emila! Po tej chorobie martwię się o ciebie jeszcze bardziej! Słyszałaś lekarzy! Możesz mieć nawrót choroby! Nie poradził bym sobie, gdybyś odeszła! Martwię się o ciebie…
- Martwisz się?! Trzymasz mnie za krótko! Nie jestem małą dziewczynką, a ty nie jesteś moim ojcem, czy matką! – negocjowałam.
- Nie zmienię zdania niezależnie, co powiesz… - trzymał swojego -,-
- Świnia… - powiedziałam.
- Czyli, że co? – spytał Marco.
- Czyli, że Emila nie jedzie! – oświadczył i poszedł do innego pokoju.
- Widzisz?! Cały czas traktuje mnie, jak małe dziecko! Tak jest od czasu choroby! – zwróciłam się do Reusa.
- Nie martw się – pocieszał mnie *.* - może zmieni zdanie <3
- A co jeśli nie?
- To przełożymy wyjazd. Nie przejmuj się na zapas <3 – pocałował mnie ;*
- Kocham cię – odwzajemniłam gest *.* - Nie wyganiam cię, ale muszę ochłonąć…
- Jasne – uśmiechnął się.
- Paaa – pocałowaliśmy się <3
  Marco poszedł. Wściekła udałam się do swojego pokoju nie odzywając się przy tym do Łukasza -,- Nie wiedziałam, co robić! Zależy mi na tym wyjeździe z Marco, jak na niczym innym! Może Łuki jest taki zły, bo denerwuje się ślubem? Postanowiłam spróbować jeszcze raz. Po upływie jakiegoś czasu zeszłam na dół.
- Co robisz braciszku? – spytałam siadając w kuchni.
- O… Widzę, że przeszło ci już z tym wyjazdem – uśmiechnął się – zrozum że…
- Tak wiem – „martwisz się o mnie” – zacytowałam.
- Sama rozumiesz
J
  Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Łukasz robił coś do jedzenia. Po jakimś czasie nabrałam odwagi, by znów spróbować.
- No, ale wiesz… Ja jadę tam z Mar…
- Nigdzie nie jedziesz!!! – krzyknął przerywając mi.
- Nie poznaję cię! Zachowujesz się, jak ostatni kretyn! Nienawidzę cię! – pobiegłam na górę.
- Emilka!
- Nie odzywaj się do mnie! – zamknęłam się w pokoju.
  Zatrzasnęłam drzwi. W nerwach mówiłam sama do siebie…
- Ja się nie dam tak traktować…
   Bez zastanowienie zaczęłam pakować walizkę do Włoch. „Tak – pojadę tam z Marco!” – powtarzałam w głowie. Kiedy spakowałam się do ciepłego kraju otworzyłam balkon i ostrożnie zeszłam na ziemię.  Prze ciemność nic nie widziałam.
- Aaaaał! – wpadłam w krzak róży – co za cep tu to posadził?! – pomyślałam chwilę – a no tak… ja!
- Co to było? – usłyszałam głos Łukasza dochodzący z domu.
- O cholera! – biegłam ile sił w nogach do domu Marco. Po kilku minutach dobiegłam. Zapukałam.
- Jestem gotowa do wyjazdu… - powiedziałam zadyszana, kiedy Marco otworzył.
--------------------------------------------------------------------
Emilka uciekła z domu ;) Czy uda im się dolecieć do Włoch?

                KOMENTUJCIE <3

poniedziałek, 6 maja 2013

ROZDZIAŁ 18

                                                        *KILKA GODZIN PÓŹNIEJ*

        Leżeliśmy z Marco w swoich objęciach. Po jakimś czasie powiedziałam:
- Marco? Teraz to naprawdę jestem głodna…
- No to wstajemy! Chyba nie chcemy, żebyś się zagłodziła na śmierć –pocałował mnie.
- Ja nie chcę, ale nie wiem jak ty – odpowiedziałam.
- Nigdy więcej tak nie mów! Jesteś dla mnie całym światem *.*
- Kocham cię < 3- pocałowałam Marco.
- Ja ciebie bardziej – buziaczek ;*
- Chodźmy! – wstałam.
        Udaliśmy się do restauracji. Zamówiliśmy jedzenie i zniecierpliwieni czekaliśmy na jego dostarczenie -,-
- Smacznego – kelner podał nam zamówienie.
- Dziękujemy – odpowiedział Reus <3
        Kelnerka poszła. Razem z Marco degustowaliśmy jedzenie. Nagle Marco zaczął krzyczeć:
- Aaaaaa! Ten kurczak się rusza!!! :D
- Co?! –śmiałam się.
- Co za syf w tej restauracji! Ja tego nie będę jadł! –„fochnął się” :D
- Czy jest jakiś problem? – podszedł kelner.
- „Czy jest jakiś problem?!” Gościu! Mój kurczak niemalże wyskoczył mi z talerza! Co wy tu dajecie biednym ludziom?! –Marco powiedział do kelnera, a w tym samym czasie z restauracji wyszło dużo osób :D
- Pana kurczak nie miał prawa się ruszać!   Tłumaczył kelner.
- Jak nie, jak tak?! – za wszelką cenę musiał osiągnąć sukces tej sprzeczki :D
- Skoro pan nie umie jeść sztućcami i się panu jedzenie wyślizguje to nie moja wina!
- Ja?! No chyba ty!  Siedziałam z boku śmiejąc się z nich :D
- No chyba nie!
- Nie pyskuj!
- Co?!
 - To, co słyszałeś! Zbieramy się!  - powiedział do mnie – właśnie wychodzimy z pana głupiej restauracji!
- Wychodzicie?! Zostajecie wyrzuceni! – rzucił w Marco sztucznym kwiatkiem :D
- Chodź Marco!  Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, ale także nie mogłam dopuścić do ich bójki :D
  Wyszliśmy.
- No, co za kultura! – powiedział.
- Hahahaha! Nie mogę z ciebie! – śmiałam się.
- Czemu? – uśmiechnął się.
- Ruszający się kurczak?! :D
- No! – śmialiśmy się xD
  Przeszliśmy spory kawałek drogi. Kiedy przechodziliśmy obok domu Łukasza powiedziałam:
- Paaa kochanie – pocałowałam go – spadam do domu…
- Co? – zdziwił się.
- Nie wygłupiaj się <3
- Nie wygłupiam się. Po prostu nie możesz mnie opuścić *.*
- Czemu?
- Bo cię kocham <3 – pocałował mnie.
- Ja ciebie też *.* - odwzajemniłam gest.
- Proszę… chodźmy do mnie – powiedział.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł…
- Idealny – pocałował mnie *.*
  Och! Te jego usta! Nie potrafię się temu oprzeć <3
- Okej – nie dałam się dłużej namawiać – pójdę po rzeczy.
- Yeah! – cieszył się *.*
   Poszłam do domu po potrzebne rzeczy.
- No jesteś wreszcie! – powiedział Łukasz.
- Ale zaraz mnie nie będzie – uśmiechnęłam się
J
- A to czemu? – zdziwił się.
- Dziś nocuję u Marco – odpowiedziałam.
- Co?!
- No głuchy jesteś?!
- Ale… ale… - nie mógł się wysłowić.
- Nie ma żadnego „ale”! – poczochrałam mu włosy ;)
- Nie nadążam za tobą…
- Wreszcie poczujesz się, jak ja, gdy nocujesz u Ewki… - zauważyłam.
- No, ale to, co innego! – dyskutował.
  Nie słuchając Łukasza spakowałam rzeczy i wyszłam z domu. Gadał jakieś tam bzdury -,- Nie poznaję go ostatnio… Jest zazdrosny. Jeszcze, żeby miał o co!
- Jesteś *.* - pocałował mnie Marco.
- Jestem :D
- Łukasz nic nie mówił?
- Serio myślisz, że obyło by się bez jego zbędnych komentarzy?!
- No tak – głupie pytanie…
  Poszliśmy do domu Marco. Szybkim krokiem trafiliśmy do sypialni ;) <3
---------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że taki nudny, ale mam dziś zły dzień -,- Obiecuję, że jutro będzie ciekawszy ;)


sobota, 4 maja 2013

ROZDZIAŁ 17

          Jest  21:56. Chodziłam po salonie od ściany do ściany… W końcu do drzwi zapukał prawdopodobnie Łukasz. Wściekła otworzyłam drzwi. Nie – to nie Łukasz.
- Co chcesz? – spytałam Reusa.
  Nic nie odpowiedział. Jednym ruchem przyciągnął mnie pod ścianę. Zaczął mnie namiętnie całować. Byłam w szoku! Zdziwiona za każdym razem pogłębiałam pocałunki tak, jak on <3
- Kocham cię <3 – wyszeptał.
- Nie – to ja cię kocham *.* - powiedziałam.
  Całując się, zsunęłam się ze ściany i obydwoje wpadliśmy do domu przez otwarte drzwi :D Los chciał, że wylądowałam na Marco <333 Całując się nie powstrzymaliśmy śmiechu :D
- Nie mogę wstać! – śmiałam się xD
- Ale ja nie chcę, żebyś wstała <3 – pocałował mnie *.*
  Tak więc pozostałam na jego gorącym ciele <333 Jednak po jakimś czasie trafiliśmy do mojego pokoju ;) Nasza garderoba padała na podłogę *.* Co było dalej? Chyba każdy się domyśla :D <333 *.*

                                                     *KOLEJNY DZIEŃ*
   Kiedy otworzyłam oczy ujrzałam mojego ślicznego chłopaka dotykającego moje usta swoimi <333
- Hej skarbie – uśmiechnął się.
- Hej – pocałowałam go <333
- Nawet nie wiesz, jak bardzo cię kocham <3
- Domyślam się – uśmiechnęłam się
J
- Nie. Mojego uczucia nie wyrazi nic. Musiałabyś posłuchać mojego serca, które szaleje, gdy jesteś obok mnie *.*
   Pocałowałam go <3 To takie słodkie *.* Całując się nie usłyszeliśmy, kiedy Łuki wrócił do domu. Wparował do mojego pokoju -,-
- Co?1 Co wy?! Czy wy… ?! To o czym myślę?! Co ty tu robisz?! – zwrócił się do Marco.
- Leżę z moją dziewczyną *.*
- Posrało cię?! Co ty brałeś?! To moja siostra! Emilka!
- No wiem głupku! :D
- Jaką dziewczyną?! Emila?!
- Hm? – odezwałam się.
- Czy wy?! Czy ty?! Czy on?!
- Przecież sam tego chciałeś! – powiedziałam.
- No w sumie… Czyli, że będą małe Reusiątka? – uśmiechnął się.
- Ja się już o to postaram *.* - Marco uśmiechnął się i znów zaczęliśmy się namiętnie całować.
   Łukasz patrząc na nas całujących się, po chwili się odezwał:
- Ej! Bo zaczynam się robić zazdrosny!
- O co? – spytałam.
- O ciebie! Jesteś moją siostrą! Nigdy wcześniej nie miałaś chłopaka!
- Najwyższy czas, żeby to zmienić *.* - Reus pogłębiał pocałunki <3
- E-em – przypomniał o sobie…
- Czego?! – wkurzył się Marco.
- Jestem tu! – odezwał się.
- Ma racje… - popatrzyłam na Marco.
  Marco i ja patrzyliśmy na siebie z tajemniczymi uśmieszkami :D
- WYPAD! :D  - Marco rzucił w Łukasza poduszką.
   Parsknęliśmy śmiechem :D
- Okropni jesteście! xD – Łukasz śmiejąc się opuścił mój pokój.
- Słyszałaś? On chce małych Reusiątek! – Marco zaczął mnie NAAAAMIĘTNIE całować <33333333333333
   W ten oto sposób powtórzyły się wydarzenia z nocy :D :P *.* ;* ;)
J <333 *~*
- Głodna jestem… - odezwałam się po dłuższym czasie.
- Zjemy na mieście, czy pójdziemy na dół, gdzie przebywa twój nierozgarnięty brat? – pocałował mnie.
- Chyba nie muszę odpowiadać na to pytanie – uśmiechając się odwzajemniłam gest ;*
- Ale jeszcze się tobą nie nacieszyłem!
- Nie jęcz chłopaku ! – pocałowałam go *.*
- Okej dziewczyno <3 – odwzajemnił gest <333
  Ubrałam to:

          


















   Marco czekał na mnie na dole *.*
- Stęskniłem się już <3 – pocałował mnie.
   Już łapaliśmy za klamkę, kiedy niespodziewanie w drogę wlazł nam Łukasz -,-
- Gdzie idziecie? – spytał.
- Na miasto – odpowiedziałam.
- Na ile?
- Nie wiemy – powiedział Marco.
- Ile dzieci planujecie?
- Nie będę z tobą rozmawiać! – wyszliśmy.
- Hahahaha! Ale dowalił! – Marco zaczął się śmiać.
- Debil… To gdzie idziemy? – pocałowałam mojego chłopaka <3
- Najpierw skoczymy do mnie, żebym mógł się przebrać – również mnie pocałował *.*
- Okej – uśmiechnęłam się i ruszyliśmy do domu Marco.
   Jak zwykle po drodze nie mogliśmy się powstrzymać od robienia przypału xD Śpiewaliśmy Biebera! :D
- As Long As You Love Me! – fałszowałam :D
- Never say never! – Marco się wygłupiał xD
- Córeczko nie słuchaj… - powiedział jakaś kobieta przechodząc obok nas  :D
- Hahahaha! – parsknęliśmy śmiechem :D
    W końcu doszliśmy do domu Reusa :D
- Raz dwa! – pocałowałam go.
- Spoko – oko! Nie jestem Tobą, żeby się szykować dwie godziny! :D
- Ha – ha – ha! – zaśmiałąm się ironicznie.
   Marco jednak, jak ten ciumok cały czas stał naprzeciwko mnie.
- No ej! C’mon bejbeee! :D – śmiałam się.
- Nie mogę się powstrzymać… - uśmiechnął się.
- Przed czym? – spytałam.
- Przed tym – zaczął mnie namiętne całować *.*
   No i nici z wyjścia na miasto! Udaliśmy się na zwiedzanie sypialni :D                          
----------------------------------------------------------------------------
Doczekaliśmy się - Emilka i Marco są razem <3 Ale na jak długo? Dziś dodałam duuużo wcześniej, ponieważ wyjeżdżam :)
                          KOMENTUJCIE <3