poniedziałek, 27 maja 2013

ROZDZIAŁ 34 "NIECH STANIE SIĘ JUTRO!!!"

                                                 *KAROLINA JANKOWSKA*
Ale się uśmiałyśmy z Gabi na tych trybunach! :D
- Karolina? – zaczęła.
- Tak?
- Ten tam, obok Marco to Mario?
- Gabi? – uśmiechnęłam się.
- Co?
- Tak – to Mario ^.^ Zakochałaś się?
- Nie!
- Gabi się zakochała! Gabi się zakochała! :D Ale się cieszę!
- Zamknij pyszczek! – zatkała mi buzię – Ał!
- Ups :D Zapomniałam ci powiedzieć, że gryzę!
- Już wiem, co kupię Marco na urodziny! Tabliczkę - „UWAGA! MOJA DZIEWCZYNA GRYZIE!”
-  Hueeeh :D
   Chłopaki za niedługo skończyli ;) Ja i Marco poszliśmy do szatni, a Gabi na bok poprosił Mario ;)
                                                *GABRYSIA DUCZMAL*

Mario poprosił mnie na bok! o.O
- Gabrysiu?
- Tak?
- Chciałabyś ze mną wyjść na miasto jutro?
- Pewnie!!! Ekhem… znaczy – chętnie gdzieś z tobą wyjdę ;)
- To widzimy się jutro ;)
- Paaa <3
   OMG! Jestem w siódmym niebie! *.* Niech stanie się jutro!!!
                                           *KAROLINA JANKOWSKA*

Gabrysia pociągnęła mnie za rękę i wyszłam z szatni chłopaków.
- Co tam?
- Mario zaprosił mnie na randkę!!!
- Łiiiiii!!!! <3 – przytuliłam ją.
- Ja chce już jutro!!! <3
- Nie myśl o tym to szybko czas zleci ;)
- Boli cię coś?! Jak mam o tym nie myśleć?! Cały czas mam jego twarz przed oczami <3
   Wróciliśmy z nieprzytomną Gabryśką do domu ;) ZAKOHAŁA SIĘ <3
- Nie dobrze mi…  - oświadczyłam.
- Czemu, Misiu *.* ? – spytał Marco.
- A co ja lekarz? – uśmiechnęłam się.
- Wspaniała dziewczyna <3
   Gabrysia poszła do swojego pokoju, a my do NASZEJ SYPIALNI :D xD *.* <3 ^.^

                                                *KOLEJNY DZIEŃ*

Dziś troszkę mi się zaspało xD Gabrysia na randce ;) Marco… Przy mnie <3 Leżeliśmy na łóżku ;3
- Wiesz, że cię kocham? <3
- Mówisz mi to co sekundę *.* - pocałowałam go.
- To tak na wypadek gdybyś zapomniała :D
   Leżeliśmy chwilę w ciszy <3
- A ty wiesz, że cię kocham? – spytałam :D
- Domyślam się :D
- Ciekawe, jak tam Gabi na randce z Mario – powiedziałam.
- Według mnie – pasują do siebie :D
- Znają się dopiero jeden dzień!
- Ale ja jestem prorokiem! xD
- Niech ci będzie <3 – zaczęliśmy się NAAAAMIĘTNIE CAŁOWAĆ ;)
   Po kilku godzinach ubraliśmy się i zeszliśmy na dół. O 15:49 przyszła szczęśliwa Gabrysia.
- I jak? – spytałam.
- Cud, miód, malina <3
- Mówi się MALYNA xD – poprawił ją Marco.
- Nie słuchaj go – uśmiechnęłam się – opowiadaj ;3
- (…) Jest cudowny!!!
- Naprawdę powiedział, że chwila spędzona z tobą to wieczność?
- I jeszcze, że mam najpiękniejsze oczy na świecie <3
- Super *.*
- A wy? Co robiliście?
  ja i Marco spojrzeliśmy na siebie z uśmieszkami :D <333 Wiadomo, co robiliśmy ;3
- Dobra… Nie musicie mówić :D
- Karolina?
- Co?
- Może my gdzieś wyjdziemy?
- Spoko – oko ;)
   Poszliśmy z Marco na… Plac zabaw :D W parku były dwie superowe huśtawki :D Nazwaliśmy je HENIENEK oraz ILDEMENS :D Wygłupialiśmy się na nich xD
- Juhuuuuu! Patatajaj Henienku! – śmiał się Marco :D
- Ty patatajasz na Ildemensie! xD
- Nie e! To Henienek!
- Ildemens!
- Sam już nie wiem! :D
- Wygrałam!
- Ale co?
- Ale nie wiem! :D
- Dobra! Bawimy się kto dojedzie dalej na naszych patatajach! :D
- Okej!
   Bujaliśmy się tak wysoko, że w końcu upadłam na piasek :D
- Karolina! Nic ci nie jest? – śmiał się Marco :D
- Nieee! – śmiałam się – Wygrałam!
- Ja wygrałem!
- Ja pojechałam dalej!
- Niby gdzie?!
- Niby na ziemię! :D
- Zgoda xD Wygrałaś mój KONSERWATORZE POWIERZCHNI PŁASKICH :D
- Co ja sprzątaczka?! xD
  Wróciliśmy do domu, bo się źle poczułam :D Marco twierdzi, że to dlatego, gdyż podczas mojego upadku rypłam się głową o kamień! Tyle, że lekarz z niego żaden, bo mnie bolał brzuch, a nie łepetyna :D
--------------------------------------------
O żeby nie było! xD Imiona tych koników nie śą zapożyczone od nikogo! xD Jedno wymyśliłam ja, a drugie z moją BFF podczas wygłupów w parku ;) Pozdrawiam Cię Gabi! ♥ Co tam u Was słychać? U mnie jakoś, takoś dziwnie... Cały czas myślę o tym, że Lewusek *.* oficjalnie potwierdził, że przechodzi do BAYERNU -,- NIE CHCIAŁAM TYM URAZIĆ FANÓW BAYERNU! No nic... Nadal będę kibicować BVB ♥ I Lewuskowi oraz Mario! <3 Tylko się zastanawiam - z kim będzie się przyjaźnił Marco? Ja myślę, że z Leosiem lub Moritzem ;3 Czekam na Wasze propozycje ;*

                     KOMENTUJCIE ;3

niedziela, 26 maja 2013

ROZDZIAŁ 33 "GŁUPIE TO!"

                                                        * 7 MIESIĘCY PÓŹNIEJ*
Ja i Karolina jesteśmy już ze sobą przez siedem miesięcy <3 Pasujemy do siebie *.* Raz jeszcze śniła mi się Emilka mówiąc, że jest ze mnie dumna <3 

                                                  *KAROLINA JANKOWSKA*
       
Kocham Marco <3 On tak mnie rozpieszcza! Dba o mnie i w ogóle jest taki wspaniały!!! <3 Jest moim ideałem <3 Nikogo tak bardzo jeszcze nie kochałam <3
        Dziś 10 maja. Tak – za 21 dni urodziny Marcusia <333 Reus jest już na treningu <3 Ja mam dziś wolne. Krzątałam się po domu sprzątając -,- Dwójka bałaganiarzy w domu to opłakane skutki :D Nagle do drzwi ktoś zapukał. Zeszłam na dół, aby otworzyć drzwi.
- Karolina?! – odezwała się moja przyjaciółka <3
- Gabi?!
- Co ty tu robisz?!
- Mieszkam!
- Ale… Tu przecież Emilka mieszka!
- TY NIC NIE WIESZ?! – zdziwiłam się.
- A co mam wiedzieć?
- Emilka nie żyje…
- Że co?!
- Przykro mi… Miała wypadek rok temu –powiedziałam smutna.
- No, a ty co tu robisz?
- Mieszkam ze swoim chłopakiem…
- Marco to chłopak Emilki!
- Gabi! Mi też trudno było się z tym pogodzić, ale Emilka nie żyje!
- Przytul mnie – popłakała się.
   Przytuliłam ja. Gabrysia jest moją przyjaciółką. Siedziałyśmy w salonie pijąc herbatę. Opowiedziałam jej wszystko.
- Ukazała wam się we śnie?! – zdziwiła się.
- Tak…
- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłam ;* - przytuliła mnie.
- Nie szkodzi <3 Jest już dobrze?
- Nie za bardzo…
- Mam pomysł! Chodźmy na Idunę! – zaproponowałam.
- I… co? – ona nie wie co to Iduna?! LOL -,-
- To stadion Borussi Dortmund – wyjaśniłam.
- Sorki, ale nie interesują mnie te całe REAL BARCELONA, JUVENTUS MEDIOLAN, ZNICZ MADRYT, CZY BORUSSIA MONACHIUM…
- Żaden z wypowiedzianych przez ciebie klubów nie istnieje :D – śmiałam się.
- Głupie to! -,-
- Nieprawda! Sport jest superowy!
- Nigdy mnie nie interesowało to kopanie piłki do kosza… - przyznała.
- Gabrysiu… Piłkę kopie się do bramek – śmiałam się xD
- Nie idę! Palnę jeszcze jakąś głupotę do tych siatkarzy…
- Piłkarzy – poprawiłam ją.
- A co  to za różnica?!
- Wię….- chciałam jej wytłumaczyć :D
- Siedź cicho! – śmiała się xD
- Wariatka ! *.* Idziemy!
- Nie e!
- Rusz się!
- Mam małe pytanko… Mogę zatrzymać się na jakiś czas u was? Nie mam na razie kasy… A do Polski nie mogę wrócić – powiedziała.
- Co się stało?
- Pokłóciłam się z rodzicami…
- Zapytam Marco, ale pewnie się zgodzi – uśmiechnęłam się.
- Dzięki Karo <3
- Spoko ;3 A jeśli będziesz chciała to mogę cię zatrudnić do mojego klubu fitness ;)
 - Skorzystam z twojej propozycji ;)
    Poszłyśmy na Idunę, gdzie według Gabrysi gra „BORUSSIA MONACHIUM” :D Podobała mi się reakcja Gabrysi na śmierć Emilki… Najpierw się załamała, a potem stwierdziła, że życia płacząc jej nie wrócimy… TAK MA BYĆ!
- Karolinkaaa! – ucieszyli się piłkarze.
- Gabi?! – zdziwiło się trio ;)
- Tak – uśmiechnęła się.
- Cześć KOTEK <3 – Marco mnie pocałował <3
- Hej – odwzajemniłam gest.
- Dla wszystkich, co nie wiedzą – zaczęłam – To jest Gabrysia Duczmal. Jest moją przyjaciółką. Przyjmijcie ją ciepło. A! Jest singielką ;)
- Sieeem Gabi! – podszedł do niej Mario :D
   Wszyscy polubili Gabrysię. Potem Klopp przyprowadził ludziów, którzy oceniają pracę piłkarzy i trenerów :D Chłopaki mieli „być grzeczni” xD
      Ja i Gabrysia siedziałyśmy na trybunach. Jürgen stał z dwoma mężczyznami w garniturach i ciemnych okularach. Wyglądali, jak agenci z CIA :D

                                                            *MARCO REUS*

Po co tu ci agenci?! :D Kij wie… :P Ćwiczyłem z Mario i Lewym. Nagle Kuba kopnął Roberta w zad :D
- Kto to?! – Lewandowski szukał winnego.
- Wielka siła! – śmiał się Kuba.
- Wiedziałem, że to ty cieciu!
- Weźcie się ogarnijcie! – śmiałem się z nich razem z Mario xD
- A po co?- spytał Mario ;)
- W sumie… Bijcie się dalej :D
- To ty mnie kopnąłeś!
- No co ty?! :D
- A masz! – Lewy chciał kopnąć piłką Kubę xD A w kogo poleciało?! W jednego z tych sztywniaków! :D
- O cholera! – Lewy schował się za nas :D
- Który to?! Przepraszam panów… Czasem zachowują się, jak dzieci… - tłumaczył Klopp.
- To….yyyy…. ten… Laleczka Czaki! – Krzyknął Lewy.
- BOBEK! Ile razy mam ci mówić, że masz nie małpować na treningach?! – podszedł do niego Jürgen.
- Yyyy… Tak jakby to zliczyć… Zero?
- Robert proszę cię… Udawaj przestraszonego – szepnął.
- Łooo! Trenerze! Pan to potrafi! Tak się pan na mnie wydarł, że zrozumiałem mój błąd :D
- No! – pokiwał głową.
- Obiecuję na skarpetki mojego brata, że to nigdy się nie powtórzy! :D – szepnął pod nosem :D
- Ty masz brata? – zdziwiliśmy się.
- Tak – potwierdził.
- Jak się nazywa?
- Milena xD
   Dziewczyny na trybunach kuliły się ze śmiechu :D Za jakiś czas Mario powiedział mi coś interesującego ^.^
- Woody! – zaczepił mnie szeptem.
- Hm?
- Ta Gabrysia jest w wieku Kamy?
- Tak, a co?
- Ładna nawet – przyznał ;)
- Nawet? – podłapałem go.
- No okej! Podoba mi się!
- No to się z nią umów!
- Ja jej nie znam! – puknął mnie w czoło.
- No to ja poznasz! – powiedziałem.
- Okej… Po treningu zaproszę ją gdzieś tam xD

---------------------------------------------
KOCHANI! ;3 Powiem Wam coś... BVB niby wczoraj przegrała... Otóż, jak dla mnie wygrali! Zawsze będą moimi bohaterami! ♥ Gdyby gol Roberta się liczył, byłoby inaczej -,- Nie przestanę kochać moich ulubieńców! <3 Pokazali na co ich stać! Wspaniale grali ;3 Bardzo podobała mi się ich gra, a przegrana nie ma znaczenia! Tak więc jeszcze raz mówię, że jak dla mnie ODNIEŚLIŚMY ZWYCIĘSTWO I WYGRALIŚMY PUCHAR! <3

KOMENTUJCIE! ;3

sobota, 25 maja 2013

ROZDZIAŁ 32 "NIE PRZESTAWAJ, PROSZĘ"

                                                           *KOLEJNY DZIEŃ*

                                                           *MARCO REUS*

     Jestem już po treningu. Chcę zrobić niespodziankę Karolinie. Odbiorę ją z klubu i zabiorę na kolację. Dziś miała strasznie zły humor… Może uda mi się ją rozweselić? Przynajmniej będę się starał <3
      Podjechałem pod klub. Karolina właśnie wyszła. Zobaczyła mój samochód i weszła do środka.
- Hej – uśmiechnąłem się.
- Hej – odpowiedziała ponuro.
- Co taka smutna?
- Nie mam dziś w ogóle dobrego humoru… Zastanawiam się nad wczorajszym snem – zwierzyła mi się.
- Jedziemy do restauracji – oznajmiłem.
- A może ja nie chcę?
- Nie wygłupiaj się Karolina! Już zarezerwowałem nam stolik!
- No to go odrezerwuj!
- Uparta jesteś! – podsumowałem.
- Ja nie dam sobą rządzić! Nie mam ochoty na żadną kolację, a już tym bardziej z To… - przerwałem jej pocałunkiem <3
     No nie mogłem się powstrzymać! Nie słuchałem nawet jej słów! Zapatrzyłem się w tą śliczną twarz <3 Wziąłem sobie do serca słowa Emilki. Przecież czuję coś do Karoliny! Coś więcej <3
- Przepraszam… – chciałem się od niej odsunąć.
- Nie… - złapała mnie za rękę – nie przestawaj, proszę <3
     Zdziwiło mnie to *.* Obydwoje pieściliśmy swe usta <3
- A teraz masz ochotę jechać? – uśmiechnąłem się.
- Teraz tak ;) Ale, jak ja wyglądam?! Nie pojadę tak…
- Nieważne, jak wyglądasz. Dla mnie zawsze będziesz piękna *.*
- No to jedźmy ;)
      Pojechaliśmy do restauracji. Zjedliśmy. Następnie rozmawialiśmy.
- Marco?
- Tak?
- Opowiedz mi swój wczorajszy sen – poprosiła.
- Kobiety mają pierwszeństwo ;)
- W moim śnie Emilka chciała, żebyśmy byli razem – skrępowała się.
- W moim też! – to dziwne…
- Myślisz, że ona nam się tak jakby ujawniła?
- Myślę, że chyba tak… No, bo jak inaczej śniłaby się nam obydwojgu?
- Właśnie…
    Siedzieliśmy w ciszy patrząc na siebie.
- Karolina? Może byśmy się dostosowali do jej pragnienia? – uśmiechnąłem się.
- Czekałam tylko, aż to powiesz ;)
- Ale tak szczerze… Czujesz coś do mnie?
- Nawet nie wiesz ile <3
   Zaczęliśmy się namiętnie całować <3 *.* Potem pojechaliśmy do mojego domu. Oglądaliśmy jakiś durny film xD Karolina zasnęła na moim ramieniu. Pocałowałem ją i zaniosłem do pokoju <3
        
                                                 *KOLEJNY DZIEŃ*

Dziś mam wolne <3 Jest 6 maja ;) Zapomniałbym! Ewa i Łukasz zostali rodzicami <3 Ich maleństwo – Sara ma dwa miesiące <3 Jest świetna *.* A co do Karoliny – wszyscy od razu ją polubili.
- Karolinko? *.* - szepnąłem jej do ucha będąc w jej pokoju.
- Tak?
- Idziesz ze mną do Łukasza?
- Tak! – uwielbiała Ewkę i Sarę :D
    W mgnieniu oka była gotowa do wyjścia. Poszliśmy do Piszczków.
- Karolina!
- Ewa!
  Przytuliły się <3
- Siem!
- wreszcie jakiś facet! Dziękuję! – Piszczu uniósł ręce do góry xD W ręku trzymał torbę z lodem…
- Jak tam maleństwo? – spytała Karolina patrząc na Sarę.
- Dziś kopnęła Łukasza w oko! – śmiała się Ewa xD
- Hahahaha! – śmiałem się z Karoliną ;p
- Taa! Śmiejcie się! To nie dziecko! To zamaskowany ninja! – usprawiedliwiał się xD
- Tak! Lewandowski podrzucił wam w szpitalu dziecko ninja! – smiałem się :D
- Lewandowski zawsze winien! – śmiał się Łukasz :D
- Nie obrażajcie Lewuska! – broniła go Karolina.
- Właśnie! – stanęła po jej stronie Ewa.
- Robercik jest kochany <3 – stwierdziła.
- Yyyy… Kochanie? Czy ty, aby czasem czegoś nie sugerujesz? – popatrzyłem się na Karolinę :D
- Nie :D
- Zaraz, zaraz… - powiedziała Ewa mając na rekach Sarę.
- Jakie „kochanie”? – zdziwił się Łukasz.
- A no właśnie… My jesteśmy razem – przytuliłem Karolinę.
- Od wczoraj – dodała moja Karolinka <3
   Ewa i Łukasz popatrzyli na siebie. Uśmiechnęli się i rzucili się na nas xD
- Gratulacje! ;*
- Szczęścia młodzi! – śmiał się Piszczek ;)
- Nie dziękujemy ;)
- Wreszcie! A wiedziałam, że to prędzej, czy później nastąpi! – uśmiechnęła się Ewka.
- Wiedźma! – stwierdził Łukasz ;)
- Dziękuję mężu!
- Prosz żono! :D
   W miarę upływu czasu wszyscy pogodziliśmy się ze śmiercią Emilki <3 Jednak wiadomo, że każdy za nią tęsknił. Teraz jest Karolina *.* Oczywiście to nie wyklucza z mojego życia Emilki *.*
    Głupi Piszczek rozesłał całej Borussi sms’y, że ja i Karolina jesteśmy razem! :D Wszyscy piłkarze zebrali się w domu Piszczków xD
- Sto lat! Sto lat! – Agata i Oliwka J
- Dwieście, Trzysta i Czterysta! – Humi.
- Jeszcze po kropelce! – Lewy xD
- Ej! Co to było to ostatnie? :D – pyta Kuba xD
- Hahaha! :D
   Wparowali z tortem :D Życzyli nam szczęścia <3 Świetnie się bawiliśmy :D Lewy wreszcie od śmierci Emilki i Moritza mógł zrobić przypał :D Tańczył z widelcem śpiewając:
- Daj mi tę noc! Tę jedną noc! – wleciał na schody – Ał! Kto tu postawił ten kibel?! Masz w pysk Piszczu! :D
   Wróciliśmy z Karoliną do domu ;) Nasze ubrania hurtem padały na podłogę *.*
-----------------------------------------------------
Ułożyło się im ;3 Dziś FINAŁ! Jestem kłębkiem nerwów od rana... Nic mi się nie udaje i myślę tylko o 20:45 <3
                     KOMENTUJCIE ;3

piątek, 24 maja 2013

ROZDZIAŁ 31 "ŁUKASZU PISZCZEK!"

  Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć! Pojechałem do Piszczka. Zrobiłem z buta wjeżdżam do jego domu…
- Łukaszu Piszczek!
- No, co tam?
- Kim jest Karolina Jankowska?!
- Bliźniaczką Emilki…
- No co ty?! A nie łaska była powiedzieć, że Emila ma bliźniaczkę?!
- Czasu nie cofniesz, a po za tym to Emilka nie żyje więc nie ma co się kłócić…
- Ona jest identyczna, jak Emilka… Taka śliczna. Chcę żeby Emilka wróciła! Brakuje mi jej cholernie!!! – popłakałem się.
- Wszystkim nam jej brakuje…
      Postanowiłem wrócić do domu i poznać bliżej Karolinę. Kiedy patrzę na nią widzę moją ukochaną <3 Nie mogę powstrzymać się od łez! Poznając ją, doszedłem do wniosku, że ma niemalże taki sam charakter jak moja Emilka! *.* To niesprawiedliwe… Nie wiem, jak określić to uczucie! Niby czuję, ze się zakochałem, ale czy aby na pewno? Czy może to tylko ze względu na to, że Karolina wygląda tak, jak Emilka? A może to naprawdę to, co łączyło mnie z jej siostrą? Nie! Nawet nie dopuszczam do siebie tej myśli!!! To minie…

                                                     *5 MIESIĘCY PÓŹNIEJ*
Przez ten czas zaprzyjaźniłem się z Karoliną. Jest pełna życia, miła, przyjacielska, choć czasem potrafi zaszaleć i nieźle daje popalić… Cały czas mieszka ze mną w Dortmundzie. Założyła tu własny klub fitness. Jestem z niej dumny. Przyznam, że to uczucie z przed pięciu miesięcy nie wygasło… Im dłużej z nią przebywam tym bardziej jestem przekonany, że czuję coś do niej… Kiedy nie ma jej obok mnie nie potrafię się skupić! Chyba się zakochałem!
                                                      *KAROLINA JANKOWSKA*
Marco nie pozwala mi się od niego wyprowadzić. Dba o mnie. Chyba coś do niego czuję <3 Ale nie mogę się do tego przyznać! Nie potrafiłabym żyć ze świadomością, że zabrałam mojej siostrze chłopaka!
                                                           *MARCO REUS*
Karolina już śpi. Ja próbuję…
                                  
                                                                    ***
- Marco, czy jesteś smutny? – spytała Emilka.
- Nie ukrywam, że tak…
- Nie martw się. Nie jestem zła, że ty i Karolina jesteście dla siebie kimś więcej niż przyjaciółmi – powiedziała z uśmiechem.
- Skąd wiesz? <3
- Korzystaj z życia Marco!
- Emilka! Kocham Cię! <3
- Pamiętaj Słonko… Ostatnia miłość jest pierwszą <3
- Co to znaczy? – dziwiłem się.
- Karolina jest Twoim całym życiem <3
- Ale… ale ja kocham ciebie! – „do Karoliny w sumie też coś czuję…” – myślałem.
- Ze mną być już nie możesz – uśmiechnęła się przyjaźnie – Pamiętaj – nie mam ci za złe tego, że będziesz z Karoliną.
- Będę?
- Będziesz – uśmiechnęła się i zniknęła w białej mgle.
                                                                  ***
- Emilka!!! – zerwałem się.
- Marco – weszła Karolina – miałam koszmar… Emilka mi się śniła!
- Mi też…
- Boję się – w oczach miała łzy.
- Nie bój się. To znaczy, że patrzy na nas z góry *.* - przytuliłem dygoczącą ze strachu Karolinę.

                                              *KAROLINA JANKOWSKA*
W jego ramionach czuję się bezpieczna <3 W moim śnie Emilka namawiała mnie do tego, żebym była z Marco. Mówiła, że będzie przeszczęśliwa patrząc na nas z góry… Na końcu dodała „JESTEM PRZY TOBIE” Wystraszyłam się! Nie wiem, co mam zrobić… Ciekawa jestem jak śniła się Marco.
--------------------------------------------------------------
Sieeem <3 Co tam u Was? Jeśli chcecie podzielcie się swoimi przeżyciami w komentarzach ;3 Ja dziś cały dzień mam tremę i znoszę okropny ból brzucha! :/ Czemu? 

                  FINAŁ ZA 29:25 !!!! <3333 

czwartek, 23 maja 2013

ROZDZIAŁ 30 "NIE MAM PO CO ŻYĆ!"

                                      *W TYM SAMYM CZASIE NA TRENINGU*
                                                *NARRACJA 3-OSOBOWA*
- To jak? – pyta Kuba – Idziecie do nas z Emilą? Wiesz przecież, że Agata i Emila są nierozłączne…  A jeszcze, jak się Oliwka do niej doczepi!
- Nie wiem, czy przyjdziemy… Emilka nie odbiera telefonu… - powiedział Marco ciągle dzwoniąc do ukochanej.
- Może nie może odebrać – zasugerował Łukasz.
- Nie mam zielonego pojęcia, co się dzieje…
- Chłopcy!? – Jürgen wszedł na boisko.
- Tak? – spytali chórem.
- Chodźcie! Szybko! – trener zaprowadził ich do swojego biura.
    Wszyscy z zainteresowaniem oglądali wiadomości.
- Z OSTATNIEJ CHWILI. PODCZAS WYPADKU SAMOCHODOWEGO NIEOPODAL DORTMUNDU ŻYCIE STRACIŁO DWIE OSOBY. MAMY INFORMACJE NA ICH TEMAT. SĄ TO: MORITZ LEITNER – PIŁKARZ BORUSSI DORTMUND ORAZ EMILIA JANKOWSKA – DZIEWCZYNA PIŁKARZA MARCO REUSA. LEKARZE ZWRACAJĄ SIĘ Z PROŚBĄ DO BLISKICH OFIAR, ABY PRZYJECHALI DO SZPITALA, KTÓREGO ADRES WYŚWIETLA SIĘ W LEWYM, DOLNYM ROGU TELEWIZORA.
    Wszyscy zamarli. W ich oczach stanęły gorzkie łzy. Najgorzej znosi to Marco i Łukasz. Jednak po upływie krótkiego czasu łzy spłynęły po ich policzkach i gorzko zapłakali. Dołączyli się do nich wszyscy piłkarze Borussi Dortmund wraz z trenerem.

                                                            *MARCO REUS*
Nie wierzę w to! To nieprawda! Czemu Emilka!!!??? Wszystkie nieszczęścia spotykały tylko ją! Gdybym wiedział, że nasze poranne pożegnanie było ostatnim inaczej by to wyglądało!!! ;( Ja, Łukasz, Kuba i Robert pojechaliśmy do tego szpitala. Tam niestety potwierdziło się, że nasi bliscy odeszli!!! ;((( Ja i Łukasz cały czas płakaliśmy… Nic do nas nie docierało! NIE MAM PO CO ŻYĆ!

                                                 *DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ*
        Minęły już dwa tygodnie od śmierci Emilki. Jednak nadal nie mogę się pozbierać. Dziś 4 stycznia… Pierwszy raz w życiu drużyna BVB nie organizowała imprezy na nowy rok… Wszyscy znoszą to tragicznie…  Łukasz przez to wszystko zapomniał, że niedługo na świat przyjdzie jego upragniona córeczka… Tak dokładnie to za około cztery miesiące. Dziewczyny też nie znoszą tego najlepiej… Nawet odwołano nam dwa mecze! Nie wiem, czy kiedykolwiek uda mi się wrócić do dawnego życia…
      Dziś wstałem już dawno. Zresztą przez te ostatnie tygodnie tak miałem – nie mogłem spać -,- Klopp powiedział, żebym został w domu tyle, ile będę uważał za stosowne… Chodzi mu o to żebym odpoczął. Doceniam to, ale wkurzają mnie moi bliscy… Wydzwaniają co pięć minut i pytają czy sobie radzę! Wkurzające…
       Krzątałem się po całym domu nie móc odnaleźć miejsca do spoczynku. Robię tak już co najmniej dwie godziny! Teraz jest 14:19… Nagle do drzwi zadzwonił dzwonek. Zszedłem na dół i otworzyłem drzwi. OCZOM NIE WIERZYŁEM!
- Hej – uśmiechnęła się dziewczyna.
          Możecie wierzyć lub nie, ale ta kobieta stojąca naprzeciw mnie wyglądała identycznie, jak Emilka! A może mam już schizy? Nie! To naprawdę ona! <3
- E… Emilka? – spytałem niepewnie.
- Słucham? Nie! – uśmiechnęła się – Ja jestem Karolina. Karolina Jankowska – przedstawiła się.
- Jankowska? Moja zmarła dziewczyna miała tak na nazwisko… - to robiło się coraz dziwniejsze!
- To była moja bliźniaczka…– wspomniała.
- Zaraz… - nie zaczaiłem – z tego, co pamiętam to Emilka miała tylko brata i siostrę… Siostra nazywała się Majka i także nie żyje… Nie miała bliźniaczki.
- Nic dziwnego, że o mnie nie wspominała… Nie lubiła mnie. Zawsze twierdziła, że mam lepiej. Że w życiu lepiej mi się układa. Kiedy próbowałam się do niej zbliżyć, ona twierdziła, że chcę jej zabrać to, co najważniejsze dla niej… Nie dziwię się jej… Przyznam, że kilka razy dałam jej mocno w kość.
- No, a jak tu trafiłaś? – spytałem.
- Łukasz skontaktował się ze mną. Powiedział o śmierci Emilki. Kazał mi tu przyjechać.
- Zaraz… - znów nic nie czaiłem – ty znasz Łukasza? Łukasza Piszczka mam na myśli…
- Tak. Łukasz i Emilka zawsze się uwielbiali. Ja także się z nimi przyjaźniłam, ale potem wyjechałam do Argentyny i utrzymywałam z nim kontakt tylko przez telefon…
    Znam tylko jedno rozwiązanie tej sprawy… Pójść do Łukasza…
- Wiesz, co? Ja muszę gdzieś skoczyć – zwróciłem się do niej – wejdź. Rozgość się. Ja zaraz wrócę.
- Dziękuję, ale ja chciałam tylko zabrać rzeczy mojej siostry…
- Ja naprawdę muszę iść – wyszedłem.
    Nie wiem, co o tym wszystkim myśleć! Pojechałem do Piszczka. Zrobiłem z buta wjeżdżam do jego domu…

----------------------------------------------------------
Dziś dodałam dwa, żebyście mnie nie znienawidzili :D Czy Marco ułoży sobie życie z Karoliną? A! Z góry przepraszam jeśli, w którymś rozdziale pomylę imiona (tzn. Emilka - Karolina) Pozdrawiam <3

                          KOMENTUJCIE ;3

ROZDZIAŁ 29 "W DORTMUNDZIE TO MY RACZEJ NIE JESTEŚMY!"

                                                        *KOLEJNY DZIEŃ*
Dziś Marco zabiera mnie do restauracji na kolację <3 Nie do tej, z której nas wygonili przez tego kochanego idiotę :D <333 ;3 *.* Ten lokal ma szklany dach. Będziemy więc mogli zobaczyć gwieździste niebo <3 ;* Jesteśmy już na miejscu <333 Godzina – 18:30. Otrzymaliśmy nasze zamówienie.
- Marco? Czemu twoi rodzice mnie nie zaakceptowali?
- Szczerze? Dlatego, że nie jesteś Niemką…
- To przecież nie ma znaczenia!
- No wiem! Ich nie zrozumiesz!
- Postaram się być miła, mądra i w ogóle taka inna, aby się im spodobać…
- Kochanie! Ale ty jesteś mądra, miła, a na dodatek piękna *.*
- A ty jesteś po prostu moim ideałem <333
- Znam to <3
  Zjedliśmy <3 Ni stąd ni zowąd zebrało nam się na szczerą rozmowę…
- A tak  w ogóle… Co ty we mnie widzisz? – spytałam.
- Mam wymieniać?
- Ymhym ;)
- Twój wybór! Widzę w tobie:
* miłą, piękną osobę;
* zrozumienie <3
* drugą połówkę <3
* Idealną dziewczynę ;*
* inteligentną osobę <3
… Wymieniać dalej? J
- Nie dziękuję <333 Kocham cię *.* - pocałowałam go <3
    zaczęliśmy się namiętnie całować <3
- Wracamy do domu? Mam na coś ochotę ;)
- Okej ;)
   Tak więc wróciliśmy na house :D Wiadomo co się działo ;) ;3 <3

                                                   *KOLEJNY DZIEŃ*

- Kochanie – Marco szepnął mi do ucha.
- Hm? – spałam :D
- Idę na trening – pocałował mnie <3
- Ja jeszcze pośpię… - wymamrotałam.
- No co ty? – śmiał się :D
- Idź już! – rzuciłam go poduszką <3
- Miłe pożegnanie kochanie!- rzucił się na łóżko niemalże łamiąc mi nogi *.*
- Wariacie! :D <333
- Też cię kocham <3 – zaczęliśmy się namiętnie całować <3
- Ekhem…
- Mario?! – Marco i ja byliśmy w szoku.
- Niue! Barack Obama! xD
- Debilu! Co ty tu robisz?!
- Stoję!
- Jak tu wszedłeś?!
- Emilko? Twój chłopak nie umie drzwi zamykać xD
- Uczyłam go tego :D
- No rusz dupe! – powiedział Mario.
- Chwila no!
   Mario cały czas stał w drzwiach i patrzył na nas.
- Może być tak wyszedł? – odezwał się Marco.
- No, a po co?
- Hm… No nie wiem! Może po to, żebyśmy się z Emilką pożegnali po swojemu?
- Okej… Ale wiesz, że…
- WON! – przerwałam mu :D
- Paa – całowaliśmy się namiętnie ;3
- 3…2…1… WCHODZĘ!
- Nie musisz, bo wyszedłem! – Marco zszedł na dół.
   Zostałam sama w domu -,-  Ubrałam się. Kilka godzin później o 16:09 dostałam sms’a od jakże rozgarniętego mojego chłopaka :D <333
„CZEŚĆ KOCHANIE ;3 MOGŁABYŚ PODWIEŹĆ MI COS DO PICIA? KOCHAM CIĘ <3 TWÓJ MARCO :D *.*”
- Mój głupek, a nie Marco xD <3 – zaśmiałam się ;3
    Ubrałam kurtkę, buty, szalik, czapkę i rękawiczki no i wreszcie wyszłam do sklepu. Kupiłam mojemu chłopakowi POWERRADE ;) Powoli szłam na Idunę ;) Kiedy szłam już dobre kilka minut obok mnie zatrzymał się samochód. Szyba się odsunęła i ujrzałam mojego przyjaciela <3
- Hej – powiedział się Moritz.
- No hej J
- Na Idunę idziesz? – spytał.
- Tak – odpowiedziałam.
- Wskakuj. Pojedziemy razem – uśmiechnął się J
- Dzięki – wsiadłam.
   Jechaliśmy w ciszy. W pewnym momencie skapnęłam się, że raczej w Dortmundzie to my nie jesteśmy -,-
- Yyyyy… Mo? Wydaje mi się, że trochę drogę pomyliliśmy.
- Wcale nie – popatrzył na mnie.
- Wcale tak… od kiedy w drodze na Idunę jest szosa otoczona lasem?! Tu nie ma ludzi!
- No właśnie… - patrzył mi w oczy i zaczął się dobierać do moich ust!
-Co ty robisz?! – zdziwiłam się.
- Kocham cie Emila! Kocham cię na zabój!
- Co ty mówisz?! Ja jestem z Marco!!!
- Zostaw go… Ze mną będziesz szczęśliwsza – pocałował mnie.
- Psycholu jeden! Odwal się!!! – uderzyłam go w twarz.
   Popatrzył na mnie wściekłym spojrzeniem. Nagle prędkość samochodu na życzenie Moritza wyniosła 210 kilometrów na godzinę!!!
- Moritz! Zwolnij do cholery! Ja chcę żyć!!! – niemalże płakałam.
- No patrz ty! A ja nie!
- Zwolnij!
- Nie! Skoro ja nie mogę cię mieć to nikt nie będzie cie miał!
- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!

                                                                               ***

-----------------------------------------------------
Jest owa śmierć dwóch osób ;( Co stanie się z Marco? Podkreślam, że to nie koniec opowiadania! ;3

                  KOMENTUJCIE <3

środa, 22 maja 2013

ROZDZIAŁ 28 "ONA NAM SIĘ NIE PODOBA!"


                                                       *TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
No tak… Od tygodnia nie rozmawiałam z Marco. Ewka miała mi coś tam poradzić… Nie poradziła. Od ostatniego czasu czuje się trochę źle, więc nie zatruwam jej głowy moimi sprawami… Łukasz wrócił dziś wcześniej z treningu:
- Sieeemka! – powiedział.
- Hej – powiedziała Ewa.
- Jak się czuje mój misiaczek? – pocałował ją.
- Pytasz mnie, czy tą tu w środku? – pokazała na brzuch – Bo ta w środku czuje się wręcz idealnie! Nie przestaje kopać!
- Hahaha! I dobrze! ^.^
- Mój kochający mąż <3
- Moja kochana żonka *.*
   Zaczęli się całować -,- Normalnie to bym się cieszyła z ich szczęścia, ale że mam doła od tygodnia to wiadomo…
- Emila? – spytał mnie Łukasz.
- Co chcesz?
- Kiedy zamierzasz porozmawiać z Marco? – spytał.
- A bo ja wiem?
- Zrób to jak najszybciej, bo w sobotę gramy mecz, a Marco ma taka depreche i w ogóle nie może się skupić, ze masakra!
- Serio? – zaciekawiłam się.
- Cały czas myśli o tobie! Zrób to dla siebie, dla niego i dla piłkarzy i z nim weź pogadaj!
    Nie odpowiedziałam nic. To dało mi dużo do myślenia… Po przekąszeniu czegoś poszłam na górę. Czytając nudną książkę stwierdziłam, że muszę porozmawiać z Marco! Wyszłam z domu. W kilka minut doszłam do domu Marco. W sumie to też mojego… Zapukałam. Niedługo potem drzwi otworzył mi Marco.
- Cześć. Ja chciałam tylko cię przeprosić za to o czym dowiedziałeś się w tak niezręczny sposób… - chciałam odejść – A … I jeszcze jedno. Nic nie poradzę, ale kocham cię, jak szalona.
   Marco popatrzył na mnie chwilę. Jednym ruchem przybliżył się do mnie i zaczął pieścić moje usta <3
- Kocham cie ty moja szalona dziewczynkoo! <3
- Ja ciebie też ty mój głupiutki chłopczyku! *.*
   Jak mi tego brakowało! Drzwi od NASZEJ sypialni zamknęły się ;3 *.* <33

                                                     *TRZY DNI PÓŹNIEJ*

Dziś już dawno nie spałam. Jestem kłębkiem nerwów! Bowiem po treningu jedziemy z Marco do jego rodziców…  Boję się braku akceptacji z ich strony… Dziś 14 grudzień. Do domu wrócił Marco.
- Hej słonko*.* - pocałował mnie.
- Hej – odwzajemniłam gest <3
- Za ile jedziemy?
- A musimy?
- Ej? Kochanie? Co jest?
- No bo oni mnie na pewno nie zaakceptują!
- Głowa do góry! Jestem przekonany, że cie pokochają! – pocałował mnie i przytulił <3
- Ufam ci <3
   Kilkadziesiąt minut później wyruszyliśmy w drogę. Do rodzinnego domu Marco trafiliśmy o 15:49. Ufffff… Nerwy :/
- Głowa do góry – uśmiechnął się do mnie – Będzie dobrze <3
- Oczywiście – sztucznie się uśmiechnęłam ;)
   Marco otworzył drzwi.
- O jesteście! – u samych drzwi przywitała nas mama Marco.
- Tak – jesteśmy – uśmiechnął się Marco wieszając moja kurtkę.
- Nie mogliśmy się doczekać! – odezwał się jego ojciec.
- To jest moja dziewczyna Emilka – przedstawił mnie rodzicom.
- Milo mi – uśmiechnęłam się.
- Czym się zajmujesz? – spytała jego mama.
- Mamo! – skarcił ja Marco.
- No co?!
- Przestań! Dopiero, co weszliśmy!
- No tak, tak… Wejdźcie. Zapraszam do stołu. Niedługo powinna przyjechać Yvonne i Melanie.
- A przyjadą z mężami?
- Tak- Carl i Alberth na pewno przyjadą – uśmiechnęła się.
- No a Daniel i Katrina? – z tego, co mi wiadomo to siostrzeniec oraz siostrzenica Marco ;)
- Ach ta twoja miłość do dzieci synku! Przyjadą – powiedziała.
   Chwilę później przyjechała reszta.
- Witam. Emilka Jankowska – przedstawiłam się wszystkim.
- Nareszcie możemy cię poznać! – uśmiechnęła się Melanie.
- Marco ciągle opowiadał nam o tobie! W pierwszej chwili pomyśleliśmy, że w ogóle nie istniejesz! – zaśmiała się Yvonne.
    Czy ona chciała być śmieszna? Nie udało jej się -,-
- Chodźcie wszyscy! – zaprosiła mama Marco.
    Usiedliśmy przy stole. Zjedliśmy. Po obiedzie przyszedł czas na rozmowę -,-
- No więc – czym się zajmujesz? – powtórzyła mama Marco popijając sok.
- Ukończyłam studia dziennikarskie. Niestety nie udało mi się znaleźć pracy. Oczywiście cały czas szukam. Teraz po mojej chorobie nie mogę nadal pracować – powiedziałam.
- Tak… wiemy o twojej chorobie – wtrącił pan Reus.
- BYŁEJ chorobie – powiedział Marco wkurzony na rodziców.
- Interesujesz się sportem? – spytała.
- Tak. Jeszcze kiedy mieszkałam w Polsce grałam w dziewczęcej drużynie piłki nożnej – powiedziałam.
- Nie wiedziałem o tym – zdziwił się Marco.
- Nigdy nie pytałeś – uśmiechnęłam się.
- Racja – pocałował mnie.
- a twoja rodzina? – spytała pani Reus.
- Moi rodzice oraz siostra nie żyją…  Brata nie widziałam już przez czternaście lat – powiedziałam.
- Przepraszam – powiedziała.
- Nie szkodzi – odpowiedziałam.
- Marco, synu – zwróciła się do mojego chłopaka – chodź z nami po deser.
- Idę – poszedł z nimi.

                                                           *MARCO REUS*
Weszliśmy do kuchni.
- Synu – zaczął tata.
- Ona nam się nie podoba! – powiedziała mama.
- Czemu? – wkurzyłem się.
- Nie ma pracy…
- To nie jej wina!
- No nie wiem…
- Czemu nie doczepiacie się do Carla i Albertha?!
- Bo oni kochają Yvonne i Melanie!
- A, że niby Emilka mnie nie kocha, tak? – no teraz to przesadzili!
- My tego nie powiedzieliśmy!
- Nie mogłeś znaleźć sobie dziewczyny pochodzącej z Niemiec?
- Acha! Czyli chodzi wam tylko o narodowość?! Z takim podejściem to ja nie zamierzam z wami rozmawiać!
   PRZESADZILI! To, że Emilka jest Polką, a nie Niemką nic nie znaczy! Ważne, że się kochamy! Wróciłem do pokoju. Udawałem szczęśliwego -,-  

                                                                   *JA*

Posiedzieliśmy jeszcze z rodziną Marco. Może kiedyś i też moją? W każdym bądź razie widać, ze mnie nie akceptują -,- W domu byliśmy o 21:32.
- Mam dziś zły dzień… - zdjęłam buty, kurtkę, czapkę, szalik i poszłam do salonu.
- Czemu?
- To przecież widać, że oni mnie nie zaakceptowali!
- To ja ci ten dzień ulepszę – zaczął ściągać mi bluzkę <3
      On tam wie, jak polepszyć mi humor <3333 ;3
------------------------------------------------------
Już w jutrzejszym rozdziale śmierć pewnych osób ;( Dwóch ;) Więcej Wam nie zdradzę <3 ODLICZAMY DNI DO FINAŁU! *.*

                 KOMENTUJCIE ;3